zs6zory, sp 13 żory, zs nr 6, g6

Czy wtrącać się w wychowanie innych dzieci

Czy wtrącać się w wychowanie innych dzieci

Paź 3, 2019

Świeżo upieczona mama przeżywa huśtawkę nastrojów. Zmęczenie porodowe, ból i stres są jej nieobce. Cierpi także wskutek braku zainteresowania ze strony najbliższych, gdyż od momentu pojawienia się dzidziusia, to on jest na pierwszym planie. Czasami rodzina wtrąca się w wychowywanie dzieci już od narodzin maleństwa. Taka sytuacja, jeżeli budzi złość i niechęć matki, powinna być jak najszybciej rozwiązana. Narastanie wzajemnych pretensji burzy relacje i jest pasmem nieustających konfliktów.

 

Kwestia tego, czy wtrącać się w wychowanie obcych dzieci jest niezwykle drażliwa. Zanim rozpętamy wojnę domową, należy uspokoić emocje i spróbować rozładować napięcie. Warto pamiętać, że teściowa czy inny krewny nie mają zazwyczaj złych intencji. Jeżeli niemowlę jest pierwszym wnukiem i do tego długo wyczekiwanym, nic dziwnego, że każdy chce wtrącić swoje trzy grosze.
Mama malucha powinna szczerze porozmawiać o denerwującej sytuacji. Rozmowa, która odbędzie się w spokojnej atmosferze przynosi zazwyczaj dobre rezultaty. Jeżeli rodzina wtrąca się w wychowywanie dzieci, musimy poinformować ją, o tym co czujemy. Zapewnienie, że rozumiemy ich troskę i cieszymy się z tego faktu, wskaże na pozytywy i pozwoli przejść do meritum. W trakcie dyskusji powiedzmy babci lub innemu członkowi rodziny o własnej kompetencji i przypomnijmy fakt, że mają do czynienia z osobą dorosłą. Mając nadgorliwą teściową powinniśmy unikać zaogniania konfliktu.

 

Problem, tego czy wtrącać się w wychowanie innych dzieci jest niezwykle złożony. Czasami mamy do czynienia z zawziętą i zarozumiałą osobą. Jeżeli ktoś obraża nas lub wyśmiewa, a rozmowa nic nie daje, jedynym wyjściem jest odcięcie się od takiego człowieka. W praktyce bywa to trudne do wykonania. Wówczas należy ograniczyć kontakty do minimum.
Zdarza się, że nie tylko rodzina wtrąca się w wychowanie dzieci. Wiele osób, nie rozważa tego, czy wtrącać się w wychowanie innych dzieci, gdyż nie uważają oni tego za niestosowne czy krzywdzące. Ocenianie czy przypinanie etykiet nie dodaje otuchy młodym mamom. Relacje, w których czujemy się upokorzone lub zawstydzone nie mają przyszłości. Nie chodzi jednak o to, by każdy głaskał nas po głowie i prawił komplementy. Wskazanie na różne metody wychowawcze, czy wygłoszenie własnej opinii nie powinny mieć znamion przymusu. Swobodna wymiana poglądów jest lepsza niż zarozumiałość lub krytykanctwo.

 

Jeżeli rodzina wtrąca się w wychowanie dzieci, ważne jest ustalenie granic już na samym początku. Z biegiem czasu coraz trudniej będzie zaprotestować. Milczenie i omijanie tematu nie powodują rozwiązania problemu, ale jego kumulację. Stłamszona matka, której umiejętności rodzicielskie są podważane na każdym kroku, może wpaść w depresje. Taka sytuacja prowadzi też często do rozpadu małżeństwa, szczególnie, gdy mąż lub partner staje po stronie teściowej.